sobota, 2 lutego 2019

Anielskie wariacje

Czas w końcu pozwolił mi na robienie "sztuki". Takiej przez małe "eS". Chwile wyrwane głównie po to żeby udowodnić sobie, że jeszcze potrafię. Sięganie po nowe po to żeby uświadomić sobie, że wciąż trzeba iść do przodu, zmieniać i kreować swoją rzeczywistość. Ubarwiać ją, upiekszać i choć na chwilę oderwać się od codzienności.
Oto moje "anioły" może nie tak barwne jak bym chciała ale na pewno osobiste.



Tworzone dla uśmiechu i dla przyjemności. Wersje kolorystyczne okrojone. Każdy "jedyny taki". Każdy do siebie podobny ale każdy wyjątkowy. Na zamówienie, ze średnim czasem oczekiwania. Zapraszam zainteresowanych i chętnych.

Będą kolejne wiosny

Minęło kilkanaście tygodni i wiele miesięcy. Pomysł pisania był doskonały...na chwilę.
Minął kolejny rok w którym nie podbiłam świata. Przyszedł Nowy którego nie zaczęłam postanowieniami. Idea wielkich postanowień jest w moim przekonaniu durna.
Co się zmieniło? Kolory ścian. Nie odkryłam nowej super szminki ani nie zmieniłam perfum. Tego co jest dobre nie powinno się ruszać. Wróciłam do prac twórczych i nimi właśnie mam zamiar "chwalić" się na tym blogu. Pewnie znowu...na chwilę.

sobota, 4 marca 2017

Chciałabym

W powietrzu unosi się wiosna. Czuję ją stojąc przed domem. Czuję kiedy palę papierosa. Razem z dymem wypełniają mnie pyłki. Mrużąc oczy czekam na kichnięcie. 
Mimo to, lubię wiosnę. Mimo wielkich okularów z którymi zaprzyjaźniam się przed latem i chusteczek noszonych w każdej kieszeni. 
Każdy powiew ciepłego powietrza mobilizuje. Plany do tej pory skrzętnie zapisywane na kartce, zyskują kształty. Powoli uciekają z notesu i przekształcają się w mocno żywe i realne sytuacje.

Wyczyść szafę i zawal ją od nowa.
Kup nową szminkę.
Czas na sukienkę w dzikim kolorze.
Perfumy...całkiem inne niż te których używasz.
Szaleństwa Pani Wiosny....psu w dupę, jak zawsze ograniczę się do zmiany firanki i otwarcia okna...przynajmniej na chwilę.

A najbardziej chciałabym różowe szpilki.



czwartek, 2 marca 2017

Powoli





Zacznę od tego, że nie będzie to rewolucyjny blog o końcu ni początku świata. Zbraknie w nim teorii spiskowych i wielkich odkryć. Będzie o higienie...higienie mojego umysłu. 
O przestrzeni którą się otaczam o harmonii z którą się zaprzyjaźniam i o pastelowym różu, który zagościł w moim życiu.
Tematy tak samo oklepane jak każde inne - obiad i kolacja i harmonogram widzący na nie skończonej kuchennej tablicy. 
O tym, że bycie rodzicem czasami bywa słabe i o tym, że kupiłam kolejną książkę i czternastą szminkę. 
Słowa spisane dla rozgrzeszenia.
 Do ponarzekania - bo to ważne i dla zachwytu który być musi. 
Słowa spisane dla samych słów.