Zacznę od tego, że nie będzie to rewolucyjny blog o końcu ni początku świata. Zbraknie w nim teorii spiskowych i wielkich odkryć. Będzie o higienie...higienie mojego umysłu.
O przestrzeni którą się otaczam o harmonii z którą się zaprzyjaźniam i o pastelowym różu, który zagościł w moim życiu.
Tematy tak samo oklepane jak każde inne - obiad i kolacja i harmonogram widzący na nie skończonej kuchennej tablicy.
O tym, że bycie rodzicem czasami bywa słabe i o tym, że kupiłam kolejną książkę i czternastą szminkę.
Słowa spisane dla rozgrzeszenia.
Do ponarzekania - bo to ważne i dla zachwytu który być musi.
Słowa spisane dla samych słów.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz