sobota, 4 marca 2017

Chciałabym

W powietrzu unosi się wiosna. Czuję ją stojąc przed domem. Czuję kiedy palę papierosa. Razem z dymem wypełniają mnie pyłki. Mrużąc oczy czekam na kichnięcie. 
Mimo to, lubię wiosnę. Mimo wielkich okularów z którymi zaprzyjaźniam się przed latem i chusteczek noszonych w każdej kieszeni. 
Każdy powiew ciepłego powietrza mobilizuje. Plany do tej pory skrzętnie zapisywane na kartce, zyskują kształty. Powoli uciekają z notesu i przekształcają się w mocno żywe i realne sytuacje.

Wyczyść szafę i zawal ją od nowa.
Kup nową szminkę.
Czas na sukienkę w dzikim kolorze.
Perfumy...całkiem inne niż te których używasz.
Szaleństwa Pani Wiosny....psu w dupę, jak zawsze ograniczę się do zmiany firanki i otwarcia okna...przynajmniej na chwilę.

A najbardziej chciałabym różowe szpilki.



czwartek, 2 marca 2017

Powoli





Zacznę od tego, że nie będzie to rewolucyjny blog o końcu ni początku świata. Zbraknie w nim teorii spiskowych i wielkich odkryć. Będzie o higienie...higienie mojego umysłu. 
O przestrzeni którą się otaczam o harmonii z którą się zaprzyjaźniam i o pastelowym różu, który zagościł w moim życiu.
Tematy tak samo oklepane jak każde inne - obiad i kolacja i harmonogram widzący na nie skończonej kuchennej tablicy. 
O tym, że bycie rodzicem czasami bywa słabe i o tym, że kupiłam kolejną książkę i czternastą szminkę. 
Słowa spisane dla rozgrzeszenia.
 Do ponarzekania - bo to ważne i dla zachwytu który być musi. 
Słowa spisane dla samych słów.